No cóż, dzieje się! Mój Erasmus już troszkę za połową, co zaczyna mnie trochę smucić. Sporo rzeczy na mojej liście "to do while I'm here" jeszcze do zrobienia. M.in. wyjazd do Wiednia, Chorwacji, wizyta w budapesztańskim zoo, termach, aqua parku, czy w teatrze. Z ostatnich wypadów, zaliczyłam przepiękną Operę oraz urokliwe miestaczko położone na północ od Budapesztu- Szentendre. Dziś niedziela, co oznacza, że jutro czeka mnie bardzo ważny test z języka węgierskiego - trzymajcie kciuki, to będzie bardzo ciężki orzech do zgryzienia...
Czas mija bardzo szybko, popijam kawkę i rozmyślam o tym wszystkim... W poprzedni weekend wybrałam się do parku - ze względu na to, iż pogoda tu od jakiegoś miesiąca jest po prostu niesamowita. W moim rodzinnym mieście w Polsce, nie najcieplejszej części kraju- takie temperatury jak tu (15-20 stopni od początku marca) to rzecz, która raczej się nie zdarza. A tu? Mam wrażenie, że jestem niesamowicie rozpieszczana przez słońce, wyraźnie czuję inny, bardziej południowy klimat. Zielona trawka, kwiatki, słońce które opala już od kilku tygodni - tak, zdecydowanie to jest to!
Na zdjęciach- klimaty nauki ( bez kawy się nie obędzie), Opera oraz największy park w Budapeszcie, ja siedząca i opalająca się na zielonym moście (ku zdziwieniu przechodniów- doczekałam się nawet sesji zdjęciowej od chińskiej rodzinki) , oraz zdjęcie z przed mojej ulubionej lodziarni (Lavendula) w której spróbować można najpyszniejszych na świecie lodów lawendowych (polecam!) oraz innych, równie oryginalnych smaków.
Może właśnie przez tą ilość słońca, którą wchłaniam, czuję, że moja głowa pęka tu od pomysłów i codziennie łapie się na rozmyślaniu o przyszłości, marzeniach czy planowaniu co bym tu jeszcze chciała zrobić. Kocham to uczucie, że jeszcze tyle marzeń do zrealizowania, tyle planów których realizacja wydaje się niesamowicie
ekscytująca i warta wysiłku.
Już niedługo, już niedługo! - myślę sobie - będę znów w USA , potem będę au-pair -ahhh, nie moge się doczekać. A znów innym razem myślę - chcę zacząć studia na jeszcze jednym kierunku - przecież nigdy nie jest za późno, by zacząć robić to, o czym się zawsze marzyło. Chcę być stewardessa w Ryanairze? Czemu nie? Innym razem mówię sobie- prawko nadal nie zdane, kurs leży i czeka na dokończenie, a przecież już tyle lat, tyle lat minęło! Ale zrobi się i to! Tymczasem motywuje się oglądając zdjęcia osób i czytając niesamowicie inspirujące cytaty, zabieram się za naukę węgierskiego a w głowie mam myśl- uda się , uda- spełnie wszystkie swoje marzenia! Bo nie ma rzeczy niemożliwych i jak się bardzo, bardzo chce- to można!


